Na początku września pojechaliśmy do Barcelony złożyć rewizytę naszemu Teo. Było nadzwyczaj miło i przyjemnie. Obejrzeliśmy cuda, które wyszły spod ręki niedoścignionego wizjonera Antonio Gaudiego: Park Guell, Casa Batlo, La Pedrera...


Z Barcelony polecieliśmy do naszego Jerez...i tam codziennie oddawaliśmy się flamencowaniu pod różnymi postaciami:


A na koniec - Granada i Alhambra. Ale to co nas urzekło najbardziej to Sacromonte - dzielnica troglodytów. Spaliśmy w jaskini, mieliśmy widok na Alhambrę i ogrody Generalife. Obejrzeliśmy spektakl flamenco w cuevie (jaskini) gdzie urodziła się i mieszkała znakomita tancerka i śpiewaczka - Maria La Canastera.


Na specjalne życzenie Koleżanki ANNY M. "dorzucam" jeszcze kilka zdjęć!!!

Barcelona


Jerez


Po drodze do Granady zobaczyliśmy m.in. skalną rozpadlinę - wąwóz, który nazywa się Garganta del Chorro. Jeszcze do niedawna można było przejść po tej, jakże bezpiecznej kładce...